Ks. Mirosław Matuszny: Zbudowaliśmy „kremówkowy katolicyzm”

 Ks. Mirosław Matuszny: Zbudowaliśmy „kremówkowy katolicyzm”

(zdjęcie: Z zasadami/Facebook)

Z księdzem Mirosławem Matusznym o posłudze w nowej parafii, orzeczeniu TK, a także protestach zwolenników aborcji rozmawiała nasza redakcja.

  • Jak się księdzu mieszka w nowym miejscu?

Przyznam, że kiedy pierwszy raz usłyszałem nazwę „Snopków” nie bardzo potrafiłem powiązać ją z konkretnym miejscem na mapie Lubelszczyzny. Parafianie przyjęli  mnie życzliwie i z dużą otwartością. Warunki do prowadzenia duszpasterstwa, katechezy, działalności Fundacji są i staram się je wykorzystywać na chwałę Bożą. Okolica jest cudowna, ale domyślam się, że w mojej zmianie nie chodziło o to, aby było mi gorzej czy lepiej pod względem zamieszkania.

Parafia pw. bł. Karoliny Kózkównej w Snopkowie/ fot. wikipedia
  • Nie tęskni ksiądz za starą parafią?

Dwadzieścia z dwudziestu trzech lat mojej posługi duszpasterskiej miało miejsce w Lublinie. Parafia, w której byłem proboszczem to  było wielkie zadanie. Zobowiązanie. Zawsze będę wracał do tamtych chwil i zawsze będę dziękował Bogu, że nie złamał mnie strach lub nie uległem pokusie „kariery” za cenę milczenia lub zaniechania wyjścia z nadzieją, gdy ludzie zachwiali się w wierze. Posługa kapłana jest jednak związana z wiarą, że trzeba brać ze sobą krzyż i naśladować Zbawiciela. Inaczej to nie ma sensu. Nie niosę ludziom nadziei swojej własnej, ale Jezusową, nie głoszę wiary w systemy społeczne, polityczne czy ekonomiczne, ale wiarę w Boga, który jest większy od wszelkiej władzy ziemskiej. Jeśli mój Bóg dopuszcza, abym opuścił dotychczasowe miejsce, swoisty front walki o dusze i sumienie Miasta i podjął się prowadzenia dusz w uroczym Snopkowie, to kimże ja jestem, aby kwestionować zamysł Boży?

  • Czy różnice w działalności duszpasterskiej pomiędzy Lublinem a Snopkowem są widoczne?

Oczywiście. Choć wielu ludzi ze Snopkowa pracuje w Lublinie, charakter posługi jest tu nieco inny. Oczywiście Internet sprawia, że wciąż można być obecnym w debacie na najważniejsze tematy, dawać świadectwo wierze, ale bliskość i obecność pośród moich parafian jest wpisana w charakter tej posługi i to jest na pierwszej linii aktywności.

  • W Lublinie był ksiądz bardzo aktywny, podejmując się wielu działań, chociażby organizacji marszu Holy Wins. Czy w Snopkowie również planuje ksiądz podobne działania jak w poprzedniej parafii?

Mam ciągłe wsparcie założonej przeze mnie Fundacji pod Damaszkiem. Ona statutowo wspierała i wspiera mnie w najważniejszych działaniach. Jednak jak wspomniałem charakter posługi i działalności tutaj muszą być nieco inne. W Lublinie, zwłaszcza w Śródmieściu wystarczyło wyjść z Kościoła, aby nasze świadectwo powędrowało w świat. Tu trzeba działać nieco inaczej, ale jeśli Bóg zechce… Holly Wins był planowany w Snopkowie w nieco inny sposób. Fundacja miała go w planach. Jednak ostatnie decyzje rządu sprawiają, że i ta formuła musi ulec zmianie.

  • Skoro jesteśmy przy aktualnej działalności to pozwoli ksiądz, że zapytamy o bieżący temat, który rozpalił opinię publiczną: jak ksiądz przyjął o informację o stwierdzeniu niekonstytucyjności przesłanki eugenicznej aborcji przez TK w miniony czwartek?

Modliliśmy się o ten wyrok. Codzienny różaniec był w intencji sędziów Trybunału i o to, aby ich wyrok ocalił wiele ludzkich istnień. Zresztą Trybunał Konstytucyjny jest tutaj konsekwentny. Warto przypomnieć wyroki Trybunału, kiedy przewodniczyli jego składowi profesorowie Zoll czy Rzepliński. Wyroki te chroniły życie i umacniały klauzulę sumienia. Prawo do życia jest fundamentalnym prawem człowieka. Co więcej, wybrzmiało to w uzasadnieniu wyroku. Prawo do życia wynika z godności osoby ludzkiej. Ta godność nie jest prezentem od żadnej władzy ludzkiej. Jest wpisana w naturę ludzką. Mamy prawo do życia, ponieważ jesteśmy istotami ludzkimi. Dla mnie jako dla człowieka wierzącego jest to tym bardziej ważne, że Kościół głosi Ewangelię życia. Orzeczenie zapadło w dniu liturgicznego wspomnienia św. Jana Pawła II. Nie sposób nie przypomnieć sobie słów, jakie wypowiedział kard. Ratzinger w czasie mszy pogrzebowej św. Jana Pawła II: „Możemy być pewni, że nasz ukochany Papież stoi teraz w oknie domu Ojca, widzi nas i nam błogosławi.” Ta decyzja to namacalny dowód na to błogosławieństwo.

  • A jak ksiądz ocenia zachowanie osób, które protestują przeciwko temu orzeczeniu? Szczególnie teraz w sytuacji podwyższonego ryzyka związanego z pandemią zgromadzenia publiczne nie należą do najbezpieczniejszych.

Tajemnicą poliszynela jest ilu z nich jeszcze nie tak dawno skandowało „KON -STY – TU – CJA” i „Wolne Sądy”. Oto Trybunał Konstytucyjny, wpisując się w dotychczasową linię orzecznictwa wydał wyrok, który wynika wprost z Konstytucji. Wiedział o tym każdy, kto potrafi czytać ze zrozumieniem. Co ciekawe, tę Konstytucję uchwalił lewicowo-liberalny parlament, podpisał lewicowy prezydent Aleksander Kwaśniewski, a dziś te środowiska deklarują wojnę społeczeństwu, które upomina się o najbardziej fundamentalne z praw zapisane w tej Konstytucji. Protesty te powinny przypomnieć politykom o tym, o czym zapominają. Zwłaszcza politykom deklarującym się jako prawicowi i jako katolicy. Filozofia neomarkistowska jest nurtem odpowiadającym za powstanie najbardziej śmiercionośnego totalitaryzmu. Marksizm i neomarksizm dehumanizuje człowieka. Świat lewicowych ideologów to oderwana od rzeczywistości utopia, która w swej zawziętości, nienawiści do rzeczywistości, nie cofnie się przed niczym. Nie liczy się prawda, prawo, dobro wspólne. Liczą się aktualnie obowiązujące lewicowe dogmaty. Nie ważne za jaką cenę. „Jednostka niczym, jednostka zerem” – znamy te slogany? „Dialog”, „demokracja”, „konstytucja” i „wolne sądy” są to tylko hasła, które  nie mają nikogo przekonywać. One mają osłabić społeczny opór przeciwko wojnie światów, jaką wypowiedziały całemu stworzeniu bojówki inspirowane tą ideologią. Kiedy posłucha się tych ludzi, nie widać tam jakiejkolwiek spójności myśli czy poglądów. Widać agresję przeciwko słabszym, przeciwko życiu, przeciwko porządkowi świata opartemu na prawie naturalnym.

  • Czy spodziewa się ksiądz całkowitego zakazu aborcji w Polsce? Czy może raczej prawo zostanie ponownie zliberalizowane?

Zakaz to tylko kawałek drogi do pełnego porządku opartego na poszanowaniu godności ludzkiej. Pamiętam pierwsze po ‘89 roku próby ograniczenia aborcji. Mówiono, że ustawy nie zmienią obyczajów. Owszem, sporo zmieniły. Sporo zmieniła też katecheza w szkole, zaangażowanie katechetów, duchownych i świeckich. Jeśli mówimy o zaletach katechezy w szkole to nawet naomarksistowscy działacze dopatrują się w niej sukcesu pro live. Batalia parlamentarno-sądowa to jedno. Tym, co jest niezwykle ważne jest działalność praktyczna niosąca pomoc potrzebującym. Od niej będzie wiele zależało, także w sferze ustawodawczej. Okna życia, pomoc potrzebującym, domy samotnej matki, poradnictwo i ośrodki wsparcia. To też niezwykle ważne. Patrząc na sytuację na świecie, widać gołym okiem, że naomarksistowscy ideolodzy nie uznają żadnych granic. W Irlandii robiono referendum za referendum, dopóki nie zalegalizowano aborcji. W Stanach już wielu wpada w szał, gdyż może okazać się, że Sądzie Najwyższym może zyskać przewagę opinia pro live. Neomarksiści krzyczą, że jak jesteś przeciw aborcji, daj przykład, adoptuj, miej liczną rodzinę. Taką właśnie kandydatkę wystawił do SN prezydent Trump. Jak jest odbierana przez zwolenników aborcji? Wystarczy poszukać w Internecie i poczytać. Po kimś, kto gardzi życiem ludzkim w łonie matki nie można spodziewać się wrażliwości na sprawy ludzkie w jakiejkolwiek innej dziedzinie. Po kimś, kto neguje, że człowiek to mężczyzna lub kobieta nie ma co spodziewać się szacunku dla prawdy. Lewica dziś chce karać za pytania dotyczące prawdziwości twierdzeń o pandemii, a wyprowadza tłumy na ulicę. Wprowadza ustawę z karami za brak maseczki, a ich zwolennicy atakują kamieniami policję. Ktoś widzi tu choćby pozory logicznego, przyczynowo-skutkowego myślenia? Ich retoryka to tylko dezinformacja, więc tu trzeba przypomnieć sobie znane zawołanie znanego nam wszystkim zakonnika i głośno sobie powiedzieć: „Alleluja i do przodu!”.

  • A co Polacy sądzą o aborcji zdaniem księdza? Deklarujemy się w większości jako katolicy. Czy w takim razie aborcja nie powinna być czymś co całkiem odrzucamy jako niezgodne z nauką Kościoła?

Powinna. Ale cóż. Wychodzą nasze grzechy zaniedbania. Wmawialiśmy sobie przez całe lata, że oto teraz czas na pokolenie JPII, ale zamiast treścią papieskich encyklik karmiliśmy ich słodkimi kremówkami. Zamiast przykładów świętych dawaliśmy im przykłady laickich „filantropów” uczących dzieci, że pod kościół to po datki od „moherów” a później eutanazja albo „wypier…ć”. Śmialiśmy się, kiedy krążyło hasło „schowaj babci dowód”, a dziś dziwimy się, że ci, co wczoraj krzyczeli „KONSTYTUCJA”, dziś napastują sędziów, którzy uchylili zbrodniczy zapis, gdyż przeczył tejże Konstytucji. Internet, kino nawet biznes jest dziś zalany tęczowo aborcyjną propagandą. Czy my się w ogóle bronimy? Co robimy, poza kilkoma fundacjami i stowarzyszeniami na rzecz prawa do życia, poszanowania godności ludzkiej, praw boskich i ludzkich?

Zbudowaliśmy „kremówkowy katolicyzm”, „bezobjawową wiarę”, a dziś dziwimy się, że ludzie mający na swoich profilach św. Jana Pawła II ustawiają nakładki aborcjonistów. Wygraliśmy walkę, ale trzeba być ślepym, żeby nie widzieć, że przegrywamy wojnę.

Dlatego też nie wolno nam zapominać o modlitwie. W USA modlitwy przed klinikami, gdzie morduje się dzieci nienarodzone ocalają największą liczbę tych niewinnych istot. Język, jakim posługujemy się w debacie publicznej to kolejny ważny element. Trwoży mnie, jak politycy czy publicyści uważający się za katolików zamiast o „miłość bliźniego” mówią o „tolerancji” zamiast o normie i dewiacji o „orientacji”, a jedyne małżeństwo będące związkiem kobiety i mężczyzny nazywają „tradycyjnym małżeństwem”, jak gdyby były jakieś inne. Decyzja Trybunału to wielkie zwycięstwo, ale nie czas na świętowanie. Wszak nieprzyjaciel u bram…

Dziękujemy za rozmowę

Redakcja

Powiązane artykuły

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments